Czerniakowska ostoja grążela żółtego

Największy w Warszawie naturalny zbiornik wodny. Urokliwe miejsce spotkań mieszkańców mokotowskiej Sadyby. Tylko że wysycha. I nie pomoże na to żadna modlitwa w sejmowej kaplicy. Potrzebne są rzeczywiste działania.

Plaża w południowej części jeziorka

Mowa oczywiście o Jeziorku Czerniakowskim, stanowiącym część starorzecza Wisły. Było świadkiem wojen, milionów randek i romansów oraz bolesnych rozstań, a także samo pochłonęło (i nadal to robi) wiele istnień ludzkich, mimo, że w najgłębszym miejscu ma raptem 3,75 metra. To się jednak zmienia.


Film pokazujący jeziorko 9 czerwca 2019 roku - w dniu rozpoczęcia sezonu letniego

Od wielu lat problemem jest obniżanie się poziomu lustra wody w jeziorze, czego powodem są zarówno obniżenie się i odsunięcie koryta Wisły i budowa wałów przeciwpowodziowych na Łuku Siekierkowskim, lecz również - a może przede wszystkim - naruszenie kierunku spływu wód gruntowych przez system kanalizacyjny osiedla przy ul. Bernardyńskiej oraz utwardzenie terenu zlewni jeziora zaburzające tempo zasilania wodami opadowymi. Swoje robi zapewne także sąsiedztwo Elektrociepłowni Siekierki.

Elektrociepłownia Siekierki jest tuż obok

Dziennikarze “GW” dotarli także do innych powodów, którym przeciwdziałać jest, teoretycznie, najłatwiej. W materiale z 25 lipca 2016 roku pt. “Warszawa. Staw Sielecki i Jeziorko Czerniakowskie wysychają. Dlaczego?” wskazują, że roślinność stopniowo zarasta zbiornik, a obniżenie lustra wody o 2 metry może nastąpić już za 4 lata. Aby odwrócić te zmiany należałoby wprowadzić całkowity zakaz zabudowy w otulinie oraz przywrócenie okresowego przepłukiwania zbiornika. Pomocne byłoby również opracowanie systemu retencji wód opadowych. 

Widok na osiedle Bernardyńska i most oddzielający część północną, ściśle chronioną

Innymi słowy, prócz czyszczenia zbiornika, istotna jest dbałość o system dopływu wody do jeziorka z kanałów deszczowych w okolicy, a przede wszystkim nie blokowanie podziemnych źródeł zasilających przez kolejne budowle. Tu jednak zaczyna się problem walki z zakusami deweloperów, za wszelką cenę chcących zabudować każdy możliwy, zielony skrawek miasta. Nawet w strefie zalewowej, bo przecież teren dzielący jeziorko od Wisły jest najbardziej narażony w przypadku przerwania wałów lub zwiększenia się poziomu wód gruntowych. A planowane są kolejne inwestycje - rok temu portal iMokotow.pl donosił o zamiarze wybudowania na łąkach czerniakowskich centrum handlowego (https://imokotow.pl/artykul/na-lakach-czerniakowskich/430221). 

Wszystko to może doprowadzić do zniszczenia przepięknego miejsca, atrakcyjnego nie tylko z uwagi na znaną przez większość plażę, lecz również z uwagi na unikalny w skali stolicy ekosystem. Wodny rezerwat przyrody został tu powołany Zarządzeniem Ministra Ochrony Środowiska i Zasobów Naturalnych z 18 lutego 1987 r. (M.P. z 1987 r. nr 7, poz. 54). Jego obecna wielkość to 47,6767 ha - obszar ten objęty jest ochroną czynną i krajobrazową. Ścisłą ochroną objęty jest - wspomniany w tytule - grążel żółty (Nuphar luteum L.).

Samo Jeziorko Czerniakowskie ma powierzchnię ok. 19,5 ha i położone jest w centrum rezerwatu. Ma ok. 1780 m długości i 100–180 m szerokości. Dodatkowo stanowi fragment Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu (Dz. Urz. Woj. Maz. Nr 42/14.02.2007 r., poz. 870). Według danych z  2017 na jego brzegach mieszkało 60 gatunków ptaków, w tym 49 objętych całkowitą ochroną (m.in. bączek zwyczajny i wąsatka znajdujące się w czerwonej księdze gatunków zagrożonych), zaś w wodach żyło 67 gatunków bezkręgowców (m.in. skójki i szczeżuje).


Dla plażowiczów udostępniona jest tylko jego południowa część, do mostu na ul. Bernardyńskiej. Z uwagi na dużą popularność tego miejsca władze Mokotowa zdecydowały o  uruchomieniu tam w sezonie letnim strzeżonego przez WOPR kąpieliska, z czego w letnie upały chętnie korzystają mieszkańcy. Kąpielisko ruszyło w tym roku 9 czerwca i strzeżone jest codziennie w godzinach od 9:00 do 19:00, aż do 15 sierpnia. To stosunkowo mały koszt działań prospołecznych - tym bardziej warto o nie zadbać, aby kolejne pokolenia warszawiaków również mogły się nim cieszyć. 
Z własnych doświadczeń mógłbym do tego dodać jeszcze sprawne służby porządkowe, ponieważ kąpielisko odwiedza sporo osób, których ambicje nie sięgają dalej niż nawalenie się jak stodoła po żniwach. Jednoosobowa funkcja "strażnika jeziorka", podobno niedawno wprowadzona, chyba nie do końca zdaje egzamin.

Piotr Maciejczak

EDIT : 5 maja 2019 r.
Gazeta "Metro Warszawa", a chwilę później stołeczna "Gazeta Wyborcza", opublikowały informację, że decyzją polityków deweloperzy uzyskali zgodę na zabudowę otuliny Jeziorka Czerniakowskiego. Wygląda na to, że tak właśnie kończy się wieloletnia walka o utrzymanie ostatniej ostoi Zielonej Warszawy, a los wysychającego jeziorka został przesądzony.
Na informacje prasowe bardzo szybko odpowiedział osobiście prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, który zapewnił, że "(...) nie ma mowy o betonowaniu Jeziorka Czerniakowskiego. (...) Nad planem pracował cały sztab specjalistów. Ich zadaniem była właśnie analiza kwestii przyrodniczych i wpływu planu na ochronę jeziora. Nie ma ryzyka wysuszania jeziorka - wykluczyły je pogłębione analizy ekspertów. Plan może się wręcz przyczynić do zasilania jeziorka czystą wodą."

Wierzyć? Nie wierzyć?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czekają, aż się zawali

Poddźwiękowy fagot z Warki