“RUDY”, las i rakietowa Kaśka

Do Studzianek to wedle trzech buczków - jak tłumaczył stary Czereśniak. W serialu “Czterej pancerni i pies” zabrakło wprawdzie wspomnienia o Mniszewie, ale to między innymi stąd, “wedle trzech buczków”, oddziały 1 Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte ruszyły do największej bitwy pancernej na ziemiach polskich.

T-34/85 - od 1977 roku stoi jako pomnik przy szosie krajowej 79 w Mniszewie

Dziś czarno-biały serial o Janku, Gustliku, Grigoriju i Szariku nie bije już rekordów popularności, jest też analizowany przez historyków, którzy za wszelką cenę starają się znaleźć w nim nieścisłości i zdyskredytować jego wartość. Ale nic nie zmieni faktu, że filmowa historia na podstawie opasłej książki Przymanowskiego lepiej niż jakikolwiek podręcznik rozbudzała wyobraźnię i spopularyzowała dzieje polskich żołnierzy frontu wschodniego. 


Film z drona pokazujący część ekspozycji plenerowej

W załogę czołgu “Rudy” bawić się chcieli chyba wszyscy chłopcy dorastający w latach 70. i 80. XX wieku. Marzeniem była możliwość wejścia do prawdziwego T-34, wyjrzenia przez luk kierowcy lub zajęcia miejsca we włazie dowódcy. To marzenie części z nich spełnił, otwarty w 1977 roku, skansen bojowy w Mniszewie, w powiecie kozienickim, w obecnym województwie mazowieckim, a wówczas radomskim. W przeciwieństwie do klasycznych muzeów, w których nie wolno dotykać eksponatów, tu można było wszystko. Ale po kolei.

BITWA
Latem 1944 roku idący ze wschodu front stanął na linii rzek Pilicy i Radomki. Wojska 1 Frontu Ukraińskiego Armii Czerwonej przeprawiły się przez Wisłę w rejonie Mniszewa i Ryczywołu opanowując przyczółek. Wraz z nimi walczyły 3 Dywizja Piechoty im. R. Traugutta, 2 Dywizja Piechoty im. H. Dąbrowskiego oraz 1 Brygada Pancerna im. Bohaterów Westerplatte, dowodzona przez gen. Jana Mierzycana. 

Panorama Wisły w kierunku Kozienic - teren walk na przyczółku warecko-magnuszewskim

Do walki z polskimi czołgami stanęły doborowe jednostki Dywizji Pancerno-Spadochronowej ,,Herman Göring”, 19 Dywizji Pancernej i 45 Dywizji Grenadierów. Właśnie o tragedii i emocjach tamtych dni opowiedziano w słynnym serialu, choć złagodzono je elementami humorystycznymi - z jednej strony słynny postrzał Gustlika w termos z zupą czy postać Czereśniaka, a z drugiej śmierć załogi czołgu 101 i krwawe walki oddziału Baranowa, któremu “Rudy” szedł na ratunek. Walki na przyczółku warecko-magnuszewskim pokazują odcinki od 3 do 5.
Suche fakty wyglądały następująco: marsz Niemców zahamował atak 3 kompanii czołgów z 1 Brygady Pancernej, a 11 sierpnia Niemcy zostali ostatecznie wyparci ze wsi Studzianki po ataku 1 kompanii czołgów podporucznika Świetany. Walki były zażarte i skrzyżowanie dróg w rejonie Studzianek było przez Polaków zdobywane 7 razy. Ostatecznie 15 sierpnia bitwa zakończyła się likwidacją sił niemieckich zamkniętych w kotle.

Armata dywizyjna na stanowisku bojowym

1 Brygada Pancerna zniszczyła ok. 10 czołgów, 16 dział i moździerzy, 6 transporterów opancerzonych i zdobyła baterię armat, tracąc przy tym 27 maszyn (18 czołgów zniszczonych i 9 uszkodzonych). Bez wątpienia była to największa bitwa stoczona przez polskie czołgi na froncie wschodnim. Żołnierze zabici i zmarli na skutek ran zostali pochowani na cmentarzach w Garwolinie, Magnuszewie i Wildze.

SKANSEN
Muzeum znajduje się przy obecnej drodze krajowej numer 79. Jego projekt narodził się pod koniec lat 70. XX wieku, w głowach Witolda Wiśniewskiego i Krzysztofa Brzezińskiego według scenariusza Włodzimierza Wołoszyna. Całość prac wykonali żołnierze jednostek Warszawskiego Okręgu Wojskowego i w końcu 1977 roku otwarto go z udziałem gen. Zygmunta Berlinga, który w 1944 roku dowodził 1 Armią Wojska Polskiego.

Współczesny budynek skansenu

Dla wielu chłopców takie muzeum było spełnieniem marzeń o prawdziwej zabawie w Janka Kosa. Na pokrytym lasem wzgórzu stanęła ekspozycja sprzętu bojowego i inżynieryjno-saperskiego na stanowiskach bojowych, w tym legendarny T-34 z armatą 85 milimetrów, choć wówczas jeszcze nie namalowano na nim napisu RUDY. Nie miał też numeru 102, ale jakie to miało znaczenie. Otwarto w nim właz na wieży i luk kierowcy, dzięki czemu można było wejść do środka, i choć wymontowano wszystkie części ruchome i siedzenia to emocje były niesamowite. Wprawdzie wandale szybko dali o sobie znać, zaśmiecając i dewastując eksponaty, ale możliwość dotknięcia prawdziwych dział, amfibii czy też zajrzenia do ziemianek i biegania po prawdziwych okopach była dla dzieciaków bezcenna. I pewnie jest też taka obecnie, choć mało który z nich wie, kim byli czterej pancerni. 

Rakietowa Kaśka - czyli Katiusza. Przez Niemców nazwana "organami Stalina" z powodu przeciągłego, głośnego wycia, jakie towarzyszyło odpalaniu rakiet.

W 2012 roku skansen odnowiono, przywracając mu dawną świetność. Prócz RUDEGO i drugiego T-34, stojącego jako pomnik przy szosie, znajduje się tu kilkanaście armat, haubic i armat przeciwlotniczych oraz mocno podniszczone dwie wyrzutnie niekierowanych pocisków rakietowych BM-13 o kalibrze 132 mm na podwoziu ciężarówki ZiS, tzw. Katiusze - czyli po rosyjsku Kaśki. Kawałek dalej stoi też powojenna amfibia ZiŁ-485 (tzw. БАВ - большой автомобиль водоплавающий - bolszoj awtomobil wodopławajuszczij), a na całym wzgórzu wykopane są wspomniane już transzeje i ziemianki. Nowością jest wieża widokowa, pozwalająca wyjrzeć ponad drzewa na szeroką panoramę Wisły. Uwieczniłem ją na filmie z drona, podobnie jak i część eksponatów.

Model redukcyjny T-34/76 z oryginalnym numerem dowódcy pierwszej kompanii. Zdjęcie podczas renowacji modelu przez jego autora - mojego ojca, Andrzeja Maciejczaka. Wkrótce powróci do gabloty w skansenie.

Niewątpliwie dla miłośników historii to ciekawe miejsce. Nie budzi już takich emocji jak niegdyś, ale z pewnością warto je zobaczyć. W budynku przy wejściu znajduje się także stała ekspozycja wyposażenia żołnierzy tamtego okresu, choć znalazły się w niej też eksponaty nie mające nic wspólnego z walkami na przyczółku warecko-magnuszewskim (np. duży model myśliwca Supermarine Spitfire Mk V). To minus, podobnie jak i tablica opisująca czołg T-34/85, do której przyklejono zdjęcie prezentujące jego starszego brata - wersję z armatą 76 mm. Takie nieścisłości mogą irytować, ale nie przekreślają ogólnej wartości tego miejsca. 

Piotr Maciejczak

Ogołocone z wyposażenia wnętrze Katiuszy


Zabytkowe wyposażenie żołnierzy, w tym radiotelefony polowe

Armata przeciwlotnicza - przez 42 lata jej podstawę wyślizgały buty tysięcy zwiedzających. Ale trzyma się nieźle.

Komentarze

  1. Panie Piotrze. Czołg RUDY ruszał z wsi Przewóz Tarnowski. Część czołgów szła przez Magnuszew, część drogą na południe przez Ostrów. Nie było najmniejszej szansy żeby którykolwiek z tych czołgów zajechał do Mniszewa. Zgodnie z fabułą na przeprawie jako przewodnik przysiadł się starszyna Czarnousow, Czereśniak zaś pojawił się później kiedy czołg ruszał na odsiecz na pozycję Baranowa. Można przypuszczać, że było to w okolicach wzgórza 112 na południe od Basinowa. Działania na przyczółku Magnuszewsko-Wareckim odbywały się pod dowództwem 8 Armii Gwardii wchodzącej w skład 1 Frontu Białoruskiego (nie Ukraińskiego, to częsty błąd który spisywany jest z tablicy przy pomniku-mauzoleum). Pozdrawiam i zachęcam do odwiedzenia Studzianek Pancernych. MS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tak fachowy komentarz. W Studziankach byłem lata temu, ale wybiorę się z przyjemnością ponownie. Przepraszam za nieścisłości w swoim materiale, powstał rzeczywiście na podstawie ogólnodostępnych źródeł i nie kopałem specjalnie w historii. Ale jestem pod wrażeniem analizy trasy "Rudego" - nawet nie wiedziałem, że można to tak odtworzyć - pewnie dlatego, że książkę Przymanowskiego mam, ale nigdy nie przeczytałem... Pozdrawiam i dziękuję!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czekają, aż się zawali

Czerniakowska ostoja grążela żółtego

Poddźwiękowy fagot z Warki