Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2019

Poddźwiękowy fagot z Warki

Obraz
LIM-2 o numerze bocznym 026 stanął na postumencie w Warce równo 50 lat temu, w 25. rocznicę pierwszego lotu bojowego 1 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego “Warszawa”. Ale co ma z tym wspólnego fagot?


Skrót LIM to po prostu “licencyjny myśliwiec”. Jest to jednak w stu procentach konstrukcja znana na świecie pod nazwą MIG-15. Wersja druga (LIM-2) odpowiada radzieckiej MIG-15 bis z mocniejszym silnikiem WK-1A o ciągu 26,46 kN (2700 kG). Tak na marginesie, silnik ten również produkowano w naszym kraju i także on otrzymał równie proste oznaczenie: LIS-2, co oczywiście oznaczało “Licencyjny silnik”.

Jak widać nazwy wymyślano wówczas tak, aby były skrótem od słów składających się na pełną nazwę. Nieco inaczej do tematu podeszli Amerykanie, dla których pojawienie się MIG-ów 15 podczas konfliktu w Korei było niemiłym zaskoczeniem. Nowemu myśliwcowi radzieckiemu nadali oznaczenie kodowe “Fagot”, co po angielsku oznacza “pęk”, lub też coś pękatego. Rzeczywiście, MIGi-15 oglądane od przodu przypominają ni…

Czekają, aż się zawali

Obraz
W sercu Mokotowa stoi od 1880 roku, czyli już 139 lat. Zbudowany przez Bonifacego Pyzla dworek jest typowym przykładem podmiejskiej zabudowy. Przetrwał zabory, dwie wojny światowe, czasy Polski Ludowej i początek XXI wieku. Sędziwy wiek nie robi już jednak wrażenia. Decydenci czekają, aż się zawali i ustąpi miejsca wielorodzinnym blokom.

Pod skarpą wiślaną, między ulicą Idzikowskiego i Aleją Wilanowską, znajduje się teren dawnej kolonii Szopy Polskie, powstałej pod koniec XVIII wieku. Tuż obok niej leżała niewielka wieś Potok, po której została już tylko nazwa ulicy – Potoki.

Dla mieszkańców Mokotowa, w tym dla mnie, teren ten stanowił prawdziwy skansen. Choć trudno w to uwierzyć, jeszcze na przełomie XX i XXI wieku były tu pola uprawne, biegały kury i bydło. Tuż obok wybudowano skocznię narciarską (dziś już zlikwidowaną), poniżej osiedle Stegny z wielkiej płyty, a w trójkącie Idzikowskiego, Puławskiej i Alei Wilanowskiej nie zainstalowano nawet kanalizacji, że o bieżącej wodzie czy c…

Parowóz dumnej przeszłości, czyli rzecz o lokomotywie z Sadyby

Obraz
Tera je wojna, kto handluje ten żyje…. – słowa tej „zakazanej piosenki” z pewnością mogły rozbrzmiewać w latach okupacji w wagonikach wilanowskiej wąskotorowej kolejki dojazdowej. To właśnie tędy odbywał się szmugiel żywności dla całej stolicy z podwarszawskich wsi. Dziś wspomnieniem o tych czasach są dwa budynki stacyjne oraz pomnik lokomotywy przy Okrężnej 5 na warszawskiej Sadybie.
Niewielka, choć w skali 1:1, lokomotywka jest przede wszystkim atrakcją dla dzieci. Mało kto z nowych mieszkańców zna jej historię, tak samo jak nie kojarzy budynków dworca w Wilanowie. Do środka parowozu można wejść, spróbować poruszać pokrętłami aparatury i… dać całusa odlewowi ust Jarosława Urbańskiego z Chojnic, który stworzył ten pomnik. Znajdują się one na pokrywie pieca, więc trudno je przeoczyć. Aż trudno uwierzyć, że tak niewielka maszyna była w stanie ciągnąć wagony wyładowane po brzegi. Podobno – jak twierdzą najstarsi mieszkańcy Sadyby – najpierw było ją widać, a dopiero potem słychać. Z komi…