Willa Jezioranka - zaprzepaszczone dziedzictwo Konstancina-Jeziorny

Na ruiny tej willi trafiłem niejako przypadkiem. Całość tonie w gąszczu dzikiej trawy i drzew. Wypalona, wygląda jak porzucony dom złego, w którym błąkają się zagubione dusze. A niegdyś była natchnieniem dla Józefa Pankiewicza.

W internecie można znaleźć jednocześnie dużo i mało informacji o niej. Przeważają bowiem suche dane faktograficzne, brakuje natomiast wspomnień z nią związanych. Albo ja nie umiałem ich znaleźć. Dlatego podam to, co znalazłem.
"Jezioranka" w czasach świetności, czyli na początku XX wieku, była jednokondygnacyjną, murowaną willą z werandami i ryzalitem w kształcie wieży zwieńczonej stromym hełmem z iglicą. Nietrudno uwierzyć, że niegdyś była jedną z bardziej malowniczych budowli Konstancina-Jeziorny pod Warszawą. Ozdobiono ją bogatą dekoracją snycerską (sterczyny, belki szczytowe i wsporniki pod okapem), która nadawała jej charakter budowli w stylu szwajcarskim.


Została wybudowana prawdopodobnie w latach 1909 - 1914 (lub 1917) przez nieznanego projektanta. Oprócz willi jest tu parterowa oficyna i stajnia z garażami (ich nie ująłem na zdjęciach i filmie, bo dostęp był już mocno utrudniony). W dwudziestoleciu międzywojennym był tu pensjonat, w którym wypoczywał często wspominany na wstępie artysta malarz Józef Pankiewicz. Skoro tworzył w tym miejscu, to musiało być spokojne i urokliwe. Dziś pozostał już tylko spokój.


Kilka słów o powojennych losach willi można znaleźć na profilu fejsbukowym "Konstancin-Jeziorna . Historia, Ludzie, Architektura". Zdaniem autora willa przeszła na własność państwa i w latach 50. zorganizowano w niej hotel dla pielęgniarek pracujących w nowym szpitalu chirurgii kostnej. Warunki były ciężkie, bo budynek nie był obliczony na tyle osób - pielęgniarki przybyłe z różnych stron Polski mieszkały po kilka w jednym pokoju.
Ostatecznie w latach 90. teren sprzedano prywatnej spółce. Mimo, że willa wpisana jest do rejestru zabytków, popada w ruinę, co może wyglądać na celowe działanie. Wspominają o tym aktywiści na profilu FB pn. "Zabytki Konstancina" - podobno w 2016 roku sprawa o zaniedbania trafiła nawet do sądu, w wyniku czego spółce została nałożona kara 5 tyś. złotych. I - jak widać - niczego nie zmieniła.












Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czekają, aż się zawali

Czerniakowska ostoja grążela żółtego

Poddźwiękowy fagot z Warki